O naturze dwóch środowisk, dwóch ról i jednej, tej samej małej osoby
Rodzice często są zaskoczeni, gdy słyszą od opiekunek: „U nas pięknie je samodzielnie”, „Czeka, aż inni skończą”, „Świetnie bawi się z dziećmi”, podczas gdy w domu widzą dokładnie odwrotny obraz: odmowę jedzenia, płacz przy ubieraniu, trudności z dzieleniem się czy napady złości. Jedni są zdziwieni, inni zdezorientowani, a niektórzy mają poczucie, że „coś robią źle”. Tymczasem te różnice są czymś absolutnie naturalnym i bardzo dobrze opisanym w psychologii rozwojowej.
Dziecko nie ma dwóch osobowości. Ono ma jeden zestaw możliwości, ale dwa zupełnie różne światy, w których funkcjonuje i do każdego adoptuje się inaczej. W żłobku działa grupa, struktura i przewidywalność, a dziecko wchodzi w rolę członka społeczności. W domu natomiast działają więzi, emocje, intymność, a dziecko wchodzi w rolę syna lub córki, kogoś w pełni kochanego i bezpiecznego, kogo nie trzeba oceniać ani obserwować pod kątem zasad grupy. Już samo to wystarcza, by zachowania w obu środowiskach były różne.
W placówce dzieci funkcjonują w bardzo jasnych ramach. Plan dnia jest przewidywalny: wiadomo, kiedy jest śniadanie, zabawa, leżakowanie, spacer. Stałe rutyny stabilizują zachowanie, budują poczucie bezpieczeństwa i wyznaczają granice, które nie zmieniają się pod wpływem emocji dorosłych czy nastroju dnia. Dzieci reagują na to porządkiem wewnętrznym: łatwiej im czekać, wykonywać polecenia, dostosowywać się do zasad. Ponieważ większość małych dzieci nie ma jeszcze dojrzałej samoregulacji, środowisko „pożycza” im strukturę, dzięki której zachowania mogą wyglądać na bardziej uporządkowane.
Dom to zupełnie inna rzeczywistość. Tu najważniejsza jest więź. To miejsce, w którym dziecko może mieć gorszy nastrój, może odmówić, może przyjść zmęczone i niechętne, bo wie, że zostanie przyjęte. Dla wielu dzieci dom jest przestrzenią „zdejmowania pancerza”, który nosiły przez cały dzień: pancerza radzenia sobie ze światem bodźców, rówieśników i zasad. Wyładowanie emocjonalne w domu nie jest manipulacją, ale biologicznym przepływem: tam, gdzie jest pełnia bezpieczeństwa, tam pojawia się pełnia emocji.
Ogromny wpływ ma również aspekt społeczny. W grupie działa naturalna motywacja, by współpracować i być „jak inni”. Nawet bardzo małe dzieci reagują na to, jak funkcjonuje grupa, obserwują zachowania kolegów i koleżanek, a wiele z nich pragnie akceptacji i poczucia przynależności. To sprawia, że wysiłek emocjonalny i społeczny, jaki dziecko wkłada w dostosowanie się, jest znacznie większy niż ten widoczny dla dorosłych z zewnątrz. W domu ta presja znika zostaje tylko relacja i czysta bliskość, jest rodzic przy którym dziecko czuje się absolutnie swobodnie i sobą.
Nie można też pominąć różnic w systemie wzmocnień. W żłobku dorosły stosuje pochwały, krótkie komunikaty, proste konsekwencje, często także drobne nagrody ( wybór bajki do czytania, zabawy). W domu relacja jest mniej ustrukturyzowana: rodzic reaguje bardziej emocjonalnie, spontanicznie, czasem negocjuje, czasem ulega, czasem wyznacza granice w inny sposób. To nie jest „gorszy system”. To po prostu system o innym charakterze. Dziecko szybko się do tego dostosowuje i dlatego zachowania mogą wyglądać inaczej.
Różnice tworzy również zmysłowa natura obu środowisk. Żłobek stanowi świat wielu dzieci, dźwięków, ruchu, materiałów sensorycznych, interakcji. Jedne dzieci pobudza to do aktywności i współpracy, inne męczy, ale wszystkie w jakiś sposób się do tego dostosowują. Dom może być spokojniejszy lub wręcz przeciwnie: bardziej dymanimczny, zależnie od stylu życia rodziny. Dziecko wchodzi w rytm domowych bodźców, które bywają bardziej związane z emocjami niż z rutyną, i znowu zachowanie wygląda inaczej.
Najważniejszym jednak czynnikiem pozostaje bliskość rodzica. To właśnie rodzic jest dla dziecka bazą bezpieczeństwa. To z rodzicem dziecko może uczyć się stawiać granice, wyrażać złość, potrzebować kojenia i bliskości. To oznacza, że zachowania trudniejsze pojawiają się tam, gdzie dziecko czuje się najbardziej akceptowane, a więc w domu. Ta różnica nie świadczy o braku umiejętności dziecka ani o błędach wychowawczych, ale o głębokiej więzi, która pozwala mu być sobą w pełni.
Dlatego nie ma sprzeczności w tym, że dziecko funkcjonuje dobrze w żłobku, a w domu pokazuje zachowania bardziej intensywne. To naturalna konsekwencja życia w dwóch światach, z których każdy pełni inną rolę. Jeden uczy zasad współistnienia, drugi daje przestrzeń do wyrażania emocji. Oba są potrzebne i oba są dobre.…
Materiał opracowany przez: Monikę Katarzyńską – Dyrektor Regionalną Przedszkoli i Żłobków Norlandia w Toruniu i Brodnicy.
Linki do stron placówek:
- Norlandia Bukowa
- Norlandia Kamionka
- Norlandia Łódzka
- Norlandia Poznańska
- Norlandia Przykop
- Norlandia Strzałowa
