Kategorie:

Ko‑regulacja – czym jest i dlaczego dziecko nie uspokaja się „samo”?

Codziennie obserwuję dzieci w żłobku i przedszkolu w ich małych wielkich trudnościach, emocjonalnych burzach i chwilach spokoju, które często przychodzą dopiero po tym, jak znajdą obok siebie uważnego dorosłego. I im dłużej pracuję z najmłodszymi, tym pewniej widzę, że przekonanie „dziecko musi nauczyć się uspokajać samo” nie ma nic wspólnego ani z ich rozwojem, ani z realnymi potrzebami. Dziecko nie wycisza się w samotności ono po prostu traci siły, a jego układ nerwowy przełącza się w tryb przetrwania. To nie jest samoregulacja. To brak możliwości.

Współczesna psychologia dziecięca, ale też prace klasyków i tu sięgam po choćby Mary Ainsworth, która badała naturę przywiązania, jednoznacznie pokazują, że to właśnie dorosły jest pierwszym i najważniejszym regulatorem emocji małego człowieka. Dziecko potrzebuje obecności opiekuna, aby wrócić do równowagi, tak jak potrzebuje jedzenia czy snu. Jego układ nerwowy jest jeszcze niedojrzały i dopiero uczy się reagować na stres, a uczy się właśnie dzięki bliskiemu dorosłemu, który swoją postawą, głosem i spokojem pomaga mu przejść przez trudny moment. Niezwykle trafnie mówi o tym również Marianna Gierszewska, podkreślając, że dziecko uspokaja się nie „dla kogoś”, lecz „dzięki komuś”.

Kiedy mały człowiek doświadcza silnej emocji: złości, strachu, rozczarowania to całe jego ciało wchodzi w wysokie pobudzenie. W takich chwilach widzę, jak często dzieci szukają kontaktu: wyciągają ręce, przychodzą bliżej, patrzą w oczy dorosłego, czasem płaczą głośno, a czasem w ciszy chowają się w kąciku sali. Ich zachowania są różne, ale przekaz zawsze ten sam: „pomóż mi”. I właśnie to nazywamy ko‑regulacją. To obecność dorosłego, który nie gasi emocji, nie karze za nie, ale jest obok i trzyma ramy bezpieczeństwa. Bardzo dobrze widać, jak szybciej uspokajają się dzieci, które mają wokół siebie responsywnych opiekunów, tych, którzy nie boją się trudnych emocji, ale potrafią je przyjąć jak naturalny element dziecięcego świata.

Wielokrotnie obserwuję, jak dziecko z początku bardzo wzburzone, po chwili spędzonej przy dorosłym, zaczyna oddychać spokojniej, ciało przestaje być napięte, a płacz cichnie. To nie magia to biologia. Nasze układy nerwowe synchronizują się dzięki kontaktowi, tonowi głosu, dotykowi czy nawet samej obecności. Tak działa ko‑regulacja. W ten sposób dziecko uczy się, że emocje da się przeżyć i że nie są one zagrożeniem, bo zawsze może liczyć na to, że ktoś pomoże mu wrócić do równowagi. Uczy się, że emocje, nawet te „wybuchowe” są potrzebne i można się ich nauczyć.

Kontrastem są sytuacje, w których dziecko zostaje samo z dużą emocją. Czasem płacz cichnie, ale wcale nie dlatego, że maluch nauczył się regulacji. On po prostu przestaje wołać, bo nie dostał odpowiedzi. To jest doświadczenie samotności, a nie nauka radzenia sobie. Organizacja dziecka uczy się wtedy, że „moja emocja nie spotyka się z niczym”, co w dłuższej perspektywie może prowadzić do trudności w wyrażaniu uczuć, wycofania, podwyższonego lęku czy nadmiernej samokontroli.

Tymczasem ko‑regulacja buduje zupełnie inną jakość. Dzieci, które regularnie doświadczają wsparcia dorosłych, łatwiej adaptują się do nowych sytuacji, szybciej wracają do równowagi i z czasem uczą się własnej regulacji opartej na doświadczeniu bezpieczeństwa. To piękny proces: z dziecka, które „pożycza” układ nerwowy od dorosłego, powoli wyrasta młody człowiek, który coraz częściej potrafi powiedzieć: „jest mi trudno, ale ja to uniosę”.

Z perspektywy dyrektorki żłobka i przedszkola widzę codziennie, że najlepsze, co możemy dać dzieciom, to nie instrukcja „jak się uspokajać”, ale właśnie nasza obecność. Czas, cierpliwość, gotowość, by być blisko w tych momentach, które dla dziecka są największym wyzwaniem. W relacji dojrzewa wszystko co naprawdę ważne: poczucie bezpieczeństwa, zaufanie, odporność psychiczna i umiejętność radzenia sobie z emocjami. Ko‑regulacja nie jest dodatkiem. Bądźmy odpowiedzialnymi dorosłymi dla naszych dzieci, obecni i spokojni, zwłaszcza wtedy gdy burza szaleje. 🙂

Materiał opracowany przez: Monikę Katarzyńską – Dyrektor Regionalną Przedszkoli i Żłobków Norlandia w Toruniu i Brodnicy.

Linki do stron placówek: