Kategorie:

Złość, płacz, frustracja – jak wspierać dziecko w trudnych emocjach krok po kroku

W pracy w żłobku i przedszkolu codziennie widzę, jak ogromną moc mają emocje najmłodszych. Złość, płacz, frustracja są naturalną częścią dziecięcego rozwoju i sposobem radzenia sobie ze światem, który jest dla nich jeszcze tak intensywny. Wielu rodziców i opiekunów pyta mnie, jak mądrze wspierać dziecko, kiedy emocje stają się naprawdę trudne. I choć każde dziecko jest inne, to jednak sam proces wsparcia zawsze zaczyna się tak samo: od zatrzymania się przy dziecku.

Kiedy widzę malucha, który zaczyna tracić równowagę, pozwalam mu na pierwszą rzecz, której naprawdę potrzebuje moją obecność. Nie wkładam w to słów na siłę, nie oceniam, nie strofuję. Po prostu jestem w jego pobliżu, na poziomie jego wzroku, z ciałem, które mówi: „jestem tu, nic Ci nie grozi”. To pierwszy krok, dzięki któremu dziecko może w ogóle zacząć wracać do siebie. Bez poczucia bezpieczeństwa emocja tylko narasta, tak jakby próbowała wykrzyczeć: „nie zostawiaj mnie z tym samą”.

Kiedy napięcie zaczyna mijać i dziecko choć trochę otwiera się na kontakt, przychodzi czas na nazwanie tego, co widzę: „jest Ci trudno”, „to naprawdę mocne uczucie”, „chyba bardzo się zdenerwowałeś”. W żłobku i przedszkolu powtarzamy to codziennie, bo wiemy, jak bardzo pomaga to dzieciom zrozumieć siebie. Emocje przestają być wtedy wielką falą bez nazwy, a stają się doświadczeniem, które można objąć słowem i przeżyć przy kimś. Nazwanie emocji działa jak latarka zapalona w ciemnym pokoju, nagle wiemy, z czym mamy do czynienia.

Z czasem, kiedy dziecko ma już obok siebie spokojnego dorosłego i słyszy, że jego przeżycie ma sens, ciało zaczyna się wyciszać. Oddech wraca do równowagi, płacz cichnie, mięśnie przestają być napięte. To jest moment, w którym mogę zaoferować więcej: być może przytulenie, może wspólny głęboki oddech, a może tylko bliskość. Dziecko samo pokaże, czego potrzebuje. Wspieramy jego autonomię, ale jednocześnie pozostajemy obok gotowe zareagować, jeśli emocja znów się podniesie. Ten etap to nic innego jak ko‑regulacja: wspólne przejście przez trudne uczucie, tak aby dziecko mogło poczuć, że emocje są możliwe do uniesienia.

Dopiero gdy burza naprawdę przejdzie, pojawia się przestrzeń na rozmowę o tym, co się wydarzyło. Nie w tonie wykładu ani moralizowania, to są dzieci! Ale z czułością i ciekawością: „co się stało?”, „co Cię tak zdenerwowało?”, „jak możemy następnym razem zrobić inaczej?”. Dzieci potrafią opowiedzieć zaskakująco dużo, kiedy czują się bezpiecznie. Właśnie wtedy uczymy je samoregulacji. Nie przez wymaganie, by w silnej emocji zachowały spokój, nie żeby się natychmiast uspokoiły, ale przez przez spokój, ciszę i gotowe ramiona, a potem wspólną refleksję, gdy już odzyskają równowagę.

Jako dyrektorka żłobka i przedszkola wiem, że trudno jest patrzeć na złość czy płacz. Dorośli często chcieliby „szybkiego rozwiązania” najlepiej słowa, które natychmiast uspokoi, metody, która zadziała zawsze…Tymczasem najskuteczniejsza odpowiedź jest zaskakująco prosta, choć wymaga cierpliwości towarzyszyć dziecku i pozwalać mu przeżywać, nie odbierając mu emocji, ale też nie zostawiając go z nimi samego. Właśnie w taki sposób dziecko buduje odporność emocjonalną, zaufanie do siebie i poczucie, że nawet w trudnych chwilach nie jest się samotnym.

Tak właśnie krok po kroku wspieramy dzieci w złości, płaczu i frustracji. To nie jest magiczne abrakadabra, nie szybkie uciszanie, ale poprzez bycie z nimi w tym, co naprawdę czują. To proces, który wymaga naszej uważności, ale przynosi efekty. Dziecko, które doświadcza takiego wsparcia, z czasem zaczyna wierzyć, że emocje nie są zagrożeniem, lecz czymś naturalnym. Każda emocja wymaga nazwania i zaopiekowania, tak jak nasze dzieci.

Materiał opracowany przez: Monikę Katarzyńską – Dyrektor Regionalną Przedszkoli i Żłobków Norlandia w Toruniu i Brodnicy.

Linki do stron placówek: